„Po co 1 maja?”. Przemówienie z demonstracji pierwszomajowej we Wrocławiu

Poniżej publikujemy przemówienie, które wygłosił działacz naszej sekcji podczas demonstracji pierwszomajowej we Wrocławiu. Więcej informacji na temat tego wydarzenia znajdziecie [tutaj].

Ustalmy coś na początku: 1 maja, jakkolwiek by władza tego nie chciała w przeszłości, to nie jest święto PRL-owskie, jakkolwiek by tego nie chcieli nacjonaliści, to nie jest święto narodowe i – jakkolwiek by tego nie chcieli politycy i elity – nie jest święto państwowe. 1 maja to dzień pracowniczego sprzeciwu i solidarności. To festiwal buntu.

W dniu dzisiejszym mamy przed sobą perspektywę tygrysiego skoku w przeszłość. Należy na nowo wydobyć podziemną historię męczeńskiego pochodzenia 1 maja.

W 1886 roku doszło do protestów i strajków wokół postulatu ośmiogodzinnego dnia pracy. W Chicago protestowało 40 tys. robotników. Odpowiedziano im policyjnymi kulami oraz wymordowaniem anarchistycznych działaczy, którzy organizowali bądź wzniecali protesty. W kolejnych latach w krajach całej Europy na cześć poległym chciano ustanowić ten dzień świętem. Wszystkie antysocjalistyczne rządy Europy blokowały te poczynania i starały się wyrugować ten dzień z pamięci społecznej.

Dziś mamy rok 2017 i zmienia się wszystko, by nie zmieniło się nic. Prawa pracownicze wciąż nie są respektowane, a pracownice wciąż są wyzyskiwane. Niezależnie od tego czy będziemy pracować u małego ciułacza, czy u wielkiej, międzynarodowej korporacji, jako pracownicy dla kapitalistów jesteśmy niewidzialni, niczym widma. Widzą w naszym widmowym kształcie jedynie możliwość zysku, którą kosztują na odległość koniuszkami portfeli i rachunków bankowych. Prekaryjne stosunki pracy ukonstytuowały się jako stały reżim – nie dotyka on już tylko ludzi młodych i starszych, lecz wkroczył on również do wieku średniego. Rynek pracy i prawodawstwo w tej sferze jest wylęgarnią patologii. Wystarczy wspomnieć o sytuacji migrantów, którzy pod każdym względem traktowani są jako siła robocza drugiej, albo i trzeciej kategorii. Pamiętajmy, że kapitał przenika wszelkie granice – narodowe, polityczne, religijne; wszelkie prócz jednej – klasy pracowniczej. Klasa pracownicza jest ostateczną granicą, ostatecznym marginesem. Bogacze wypychają nas ze swoich osiedli, wyrzucają z domów, które potem burzą, wypychają nas na margines swojego życia. Stańmy się wreszcie granicą, która ich zatrzyma.

Jako że nie zabrzmią te słowa przy żadnym pańskim stole, choć dobrze panowie to wiedzą, to wypowiedzmy to tutaj: migranci i kobiety to dwie grupy obecnie najbardziej opresjonowane w sferze pracy! To ich krew pracy fizycznej oraz łzy pracy emocjonalnej budują polski kapitalizm 2017 roku. Jeżeli możemy mówić dzisiaj o jakimś święcie pracy, to świętymi są właśnie te dwie grupy – wyzyskiwane, oszukiwane i nieszanowane.

Przyszliśmy dzisiaj, by wypowiedzieć krzywdę, która dzieje się na tych ziemiach od wielu lat III RP. Jak widać po ostatnich działaniach władzy – nie mamy dobrej edukacji. A jeżeli już ją mamy, to brakuje miejsc pracy. A gdy już są, to nie ma pieniędzy. A gdy już są, to przez dwa etaty lub nadgodziny nie ma życia. To wszystko to symptomy choroby, kryzysu zwanego kapitalizmem.

Bez bezpiecznej pracy i bez pieniędzy będziemy też więc bez pokory.

Co więcej – nikt nas nie zbawi, jeżeli nie zrobimy tego sami. Dzisiejszy dzień dla nas jest przypomnieniem o wymogu organizacji i buntu, wobec elit dzień 1 maja jest gestem, jest głosem, jest groźbą.

Reklamy

One thought on “„Po co 1 maja?”. Przemówienie z demonstracji pierwszomajowej we Wrocławiu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s