Chris Crass: Jak mogę być seksistą? Przecież jestem anarchistą!

13016730_502738136582342_244044617_o„Skąd ci się wzięło, że ja mogę być seksistą?”. Byłem naprawdę zdziwiony. Nie byłem dupkiem, złym człowiekiem, nie było we mnie nic z nienawiści do kobiet. „Jak mogę być seksistą, skoro jestem anarchistą?” Zdenerwowałem się, chciałem się bronić. Wierzyłem w ruch dążący do wyzwolenia od władzy kapitalizmu i państwa. Po jednej stronie ci, którym panujące nierówności są na rękę, a po drugiej stronie my, prawda? Miałem wtedy 19 lat, to był rok 1993, 4 lata od kiedy zacząłem się interesować polityką.

Teksty zawarte w dziale publicystyka przedstawiają poglądy poszczególnych działaczy i działeczek. Nie przedstawiają oficjalnych stanowisk sekcji Kraków.

Nilou, trzymając mnie za rękę, cierpliwie tłumaczyła: „Nie mówię, że jesteś złym człowiekiem, ja mówię, że jesteś seksistą. A seksizm może przejawiać się zarówno w widocznych formach, jak i w tych mniej oczywistych. Ty przerywasz mi, kiedy mówię. Zwracasz większą uwagę na to, co mówią mężczyźni. Tak jak wtedy, gdy siedzieliśmy z Mikołajem w kawiarni i wy rozmawialiście ze sobą, a mi pozostawało tylko się przysłuchiwać. Próbowałam coś dodać, ale wy tylko spojrzeliście na mnie i znów rozmawialiście ze sobą. Mężczyźni w grupie patrzą tylko na siebie nawzajem i zachowują się tak, jakby kobiet w ogóle nie było w pomieszczeniu. Nasza szkolna grupa zmieniła się w forum dla mężczyzn, którzy opowiadają o tej lub tamtej książce w taki sposób, jakby posiedli całą wiedzę i przyszli nauczać innych. Kiedyś wydawało mi się, że problem jest we mnie, że to co mówię po prostu nie jest ciekawe, ze nie robi wrażenia. Może powinnam popracować nad sobą, może biorę wszystko za bardzo do siebie…Ale potem zauważyłam, to samo dzieje się również w przypadku innych kobiet, znowu i znowu. Ja ciebie o to wszystko nie obwiniam, ale ty masz bardzo duży wpływ na grupę i masz swój wkład w budowanie seksistowskiej atmosfery.”

Ta rozmowa zmieniała moje życie, a podjętemu w niej problemowi chcę poświęcić ten artykuł.

Piszę go dla innych białych mężczyzn z klasy średniej, aktywistów lewicowego i anarchistycznego ruchu, którzy walczą o wolność. Główny akcent chcę położyć na emocjonalnych i psychologicznych aspektach tego problemu. Na takie ujęcie tematu zdecydowałem się ponieważ wymaga ono osobistego zaangażowania i przyniosło dobre efekty w pracy mężczyznami, także dlatego, że wiele kobiet należących do ruchu często podkreśla, że w naszym dziele nie można tych aspektów ignorować. Rona Fernandez: “Zachęcam mężczyzn/uprzywilejowane osoby do analizowania roli emocji lub ich braku w ich życiowych doświadczeniach. Robię to, ponieważ jestem przekonana, że oni również cierpią przez system patriarchatu i jedną z najbardziej strasznych rzeczy, jaka się z nimi dzieje, która odbiera im ich człowieczeństwo – to brak możliwości wyrażania swoich uczuć.” Clare Bayard zwracając się do uprzywilejowanych mężczyzn-anarchistów mówi bardzo dobitnie: „Wasze poglądy polityczne to rezultat wielu lat analizowania faktów i ciągłej pracy, więc dlaczego uważacie, że zrozumienie emocjonalnej strony tego problemu przyjdzie tam z pełną łatwością? To też wymaga pracy.”     

W tym artykule będziecie mogli przeczytać o kobietach-liderach, szczególnie wyrazistych kobietach, które piszą i pracują walcząc z patriarchalnym modelem społeczeństwa i z seksizmem w naszym ruchu, o Barbarze Smith, Glorii Anzaldua, Elli Baker, Patrici Hill Collins, Elizabeth ‘Betita’ Martinez, bell hooks i wielu innych kobietach tworzących polityczne podstawy i strategie dla pracy, którą kontynuować powinni biali, uprzywilejowani mężczyźni.

Także obecnie coraz więcej mężczyzn w ruchu walczy z męską dominacją. Są nas tysiące – tych, którzy przyznają, że istnieje patriarchat, że seksizm gubi ruch, że kobiety i środowisko LGBTQ niejednokrotnie podnosiło tą kwestię mówiąc „Powinniście omówić to wspólnie, pomagać sobie nawzajem i otwarcie przyznać, co chcecie z tym zrobić!”. Niestety, w ruchu jest też coraz więcej mężczyzn, którzy zgadzają się ze stwierdzeniem, że w społeczeństwie istnieje patriarchat, może nawet w samym ruchu, ale nie widzą w tym swojego osobistego wkładu.

Lisa Sousa opowiadała mi o niedawnych dyskusjach w grupie na temat seksizmu i queeru, gdzie mężczyźni wypowiadali się w taki sposób: „My wszyscy znajdujemy się w opresyjnej sytuacji”, „Powinniśmy skupić się na walce klasowej”, „Ty używasz argumentów gender do osobistych ataków”. Kiedy Lisa zauważyła, że większość kobiet, które dołączają do ruchu, szybko z niego odchodzi, usłyszała, że „Mężczyźni też szybko odchodzą, tak samo jak kobiety, w ogóle ludzie odchodzą – funkcjonujemy przecież na zasadzie dobrowolności”, „Powinniśmy po prostu werbować więcej kobiet, jeżeli odejdą, znajdziemy nowe”.   

Te kalki są mi znajome, chociaż kusi mnie dystansowanie się od mężczyzn, którzy tak mówią – trzeba pamiętać, że kiedyś ja także wypowiadałem się w ten sposób. Dla mnie, który wierzy w rozwój ruchu i wspólne wyzwolenie, bardzo ważna jest więź z ludźmi, z którymi zajmuję się aktywizmem. Będąc uprzywilejowanym człowiekiem współpracuję z innymi uprzywilejowanymi ludźmi, a to znaczy, że powinienem nauczyć się akceptować samego siebie i widzieć swoje odbicie w innych, nawet jeśli mam dystans do ich poglądów. Co więcej, wymaga to szczerości w opowiadaniu o moich doświadczeniach.

Kiedy myślę o mojej rozmowie z Nilou i o tym, jak tłumaczyła mi, na czym polega seksizm, pamiętam, że chciałem  przerwać ta rozmowę i wzbraniałem się przed słuchaniem.

Słowo „ale” wciąż od nowa rozlegało w mojej głowie, a za nim tłumaczenia: „to nieporozumienie, nie to miałem na myśli, nie wiedziałem, że tak się czułaś, nie chciałem tak robić, byłbym bardzo szczęśliwy, gdybyś we wszystkim brała udział, nikt nie mówił, że nie chce ciebie słuchać, wszyscy wierzymy w równość, kocham cię i nigdy nie chcę ciebie ranić, to zwykły zbieg okoliczności, a nie seksizm, nie wiem co robić…” Teraz, 10 lat później, dziwi mnie, jak łatwo te wszystkie „ale” przychodzą do głowy.  Ciężko mi to przyznać, ale ja też przypominam tych wszystkich „nie takich* mężczyzn” (*nie przyznających się do udziału w systemie dyskryminacji).

Nilou poświęciła wiele czasu na rozmowy ze mną o seksizmie. Był to niezwykle złożony proces. Mój światopogląd uformował się pod silnym wpływem dualistycznej koncepcji „zły/dobry”. Jeśli to prawda, że jestem seksistą, powinienem przeanalizować mój sposób pojmowania siebie i cały system wartości. Teraz rozumiem, jak ten moment był ważnym i przełomowym w moim życiu, chociaż wtedy czułem się gównem.

2 tygodnie później na spotkaniu naszej anarchistycznej grupy Nilou podniosła rękę. „W tej grupie panuje seksizm”. Ona wymieniła przykłady, o których wcześniej mówiła mi. Chęć obrony, którą sam wcześniej odczułem, teraz mnożyła się przez 5 – tyle razy ilu, mężczyzn było w pokoju. Głos zabrały inne kobiety, one również czuły się dyskryminowane. Mężczyźni byli zszokowani i przyjęli obronną pozycję, zaczęliśmy przytaczać przykłady, w których oskarżenia o seksizm były po prostu efektem nieporozumienia. Zupełnie szczerze mówiliśmy: „Przecież wszyscy pragniemy rewolucji”.

Po tym spotkaniu kobiety , które od dawna były w grupie, obległy mnie. April, będąca w United Anarchist Front ponad rok, przedstawiała przykład za przykładem – wszystkie dowodziły seksistowskiej dyskryminacji. Mężczyźni w grupie nie dowierzali, że mogła być tak często i na wielu polach dyskryminowana, chociaż sami należeli do grupy krócej niż ona. Nikt nigdy nie prosił jej o opinie w politycznych kwestiach, nigdy nawet nie zapytał, dlaczego jest w grupie. Inni również przyłączyli się do rozmowy, ale mężczyźni wciąż zaprzeczali istnieniu seksizmu. Wtedy April podała pewien przykład, który mnie dokładnie objaśniła, ale inni mężczyźni również odrzucili go jako nieporozumienie. Po jakimś czasie przedstawiłem dokładnie ten sam przykład, ale innymi słowami i wtedy, chociaż zrzędliwie, to jednogłośnie przyznali, że jest przejaw seksizmu. April od razu zaczęła to krytykować, a ja nawet nie do końca zrozumiałem, co się właśnie stało. To co powiedziała April, kiedy padło z moich ust, od razu zostało usłyszane i przez wszystkich przyjęte. To właśnie to – seksizm. Nie chciało mi się wierzyć, że seksizm istnieje, a w tym momencie to zobaczyłem. Czułem się okropnie, jakby ktoś uderzył mnie w żołądek. Nilou i April desperacko próbowały zmusić nas do przyznania, że problem istnieje. Jak ten problem mógł się pojawić, skoro niczego takiego nie chciałem? Bałem się powiedzieć cokolwiek.

Przez 2 miesiące siedziałem na spotkaniach milcząc z innymi mężczyznami. Nie wiedzieliśmy, o czy rozmawiać. Dokładnie mówiąc, byliśmy przestraszeni, zdenerwowani, delikatnie omijaliśmy temat, nie wkładają przy tym najmniejszego wysiłku, w to żeby stworzyć miejsce dla produktywnej dyskusji o seksizmie. Nilou i April zaproponowały, żeby wybrać jeden dzień, kiedy na początku spotkania omówimy problem seksizmu. „O czym te kobiety w ogóle mówią?” pytaliśmy siebie nawzajem. Kiedy grupa znowu się spotkała, dyskusja znowu doszła do tego momentu, w którym kobiety musiały się bronić – siebie i swoich doświadczeń. Czułem się obrzydliwie i ciężko było mi uwierzyć w to, co słyszałem. Nie miałem pomysłu, jak mógłbym zrobić cokolwiek konstruktywnego.

Niektórzy ludzie o różnej orientacji seksualnej odeszli wcześniej rozczarowani i przygnębieni swoją bezsilnością.

Moja mama uczestniczyła w części tej dyskusji i poprosiła o udzielenie głosu: „Wszyscy omawiacie niezwykle poważne problemy, to niezwykle trudne. Bardzo cieszę się widząc was, takich młodych, poważnie traktujących takie tematy. To pokazuje, że rzeczywiście szczerze wierzycie w to, o co walczycie. Jest to jednak dyskusja, której nie zmieścicie w jednym dniu”. Atmosfera w pomieszczeniu była bardzo ciężka, patrzyliśmy na siebie, wiele osób miało łzy w oczach. Oczywistym stało się, że walka z seksizmem będzie znacznie trudniejsza, niż nauczenie się zwracania uwagi na kobiety w grupowej dyskusji, że tak naprawdę polega ona na walce z system władzy na poziomie polityki, ekonomii, socjologii, kultury i psychologii, a moje poczucie wyższości było jedynie czubkiem lodowej góry, na którą składa się cały wyzysk i ucisk.     

„Jak mogę być seksistą? Przecież jestem anarchistą” jest pierwszą częścią artykułu pod tytułem „Going To Places That Scare Me: Personal Reflections On Challenging Male Supremacy”.

tłumaczenie Adelina/FA Kraków
źródło: http://avtonom.org/
oryginał (całość): http://www.coloursofresistance.org/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s