Keith Preston: Wolnorynkowy anarcho-komunizm

Musi być jasne, że ciągle jestem bardzo przeciwny kapitalizmowi, systemowi płac, szefom, pieniądzom i relacjom opartym na posiadaniu oraz własności. Ciągle jestem radykalnym anarcho-komunistą i dążę do społeczeństwa egalitaryzmu, współpracy, pomocy wzajemnej, współdzielenia, braterstwa i wsparcia, bez pieniędzy.

Teksty zawarte w dziale publicystyka przedstawiają poglądy poszczególnych działaczy i działeczek. Nie przedstawiają oficjalnych stanowisk sekcji Kraków.

Proszę, nie interpretujcie moich wezwań do zjednoczenia „lewicowych i prawicowych anarchizmów”, jako usprawiedliwienia kapitalizmu, bo wciąż jestem mu bardzo przeciwny. Gdybym musiał nadać etykietę moim przekonaniom, powiedziałbym że jest to forma „wolnorynkowego anarcho-komunizmu”. Mówiąc to mam na myśli, że opowiadam się za nowym społeczeństwem bezpaństwowym, dobrowolnie zrzeszającym się, z indywidualną inicjatywą. Opowiadam się za społeczeństwem, w którym każdy może wybrać sam, jak chce przeżyć swoje życie, jak i z kim się zrzeszać, i gdzie każdy indywidualnie decyduje którego systemu socjalnego, ekonomicznego, kulturowego i politycznego użyje dla siebie. Oznacza to, że będzie można żyć w kapitalizmie, kolektywizmie, mutualizmie lub komunizmie, jeśli taki będzie wybór jednostki.

Panarchizm

Również inni ludzie, z którymi żyjesz, zrobią to samo korzystając z własnego wolnego wyboru. W rezultacie tej wolności zrzeszania się i wolności wyboru, naturalnie będą pojawiały się liczne systemy społeczne i ekonomiczne. Ponieważ ludzie są tak wyjątkowi i tak zróżnicowani, a są ich miliardy, w ramach nieagresywnego, bezpaństwowego społeczeństwa będą prawdopodobnie tysiące tysięcy różnych socjalnych, ekonomicznych, kulturalnych i politycznych systemów, koegzystujących ze sobą jeden obok drugiego. Tak więc w danym regionie, czy mieście będziemy mieli parę budynków lub działek używanych przez jednostki organizujące je na sposób kolektywny, tuż obok paru budynków lub działek używanych przez jednostki organizujące je w sposób mutualistyczny, tuż obok paru budynków lub działek używanych przez jednostki organizujące je w sposób kapitalistyczny, tuż obok paru budynków lub działek używanych przez jednostki organizujące je w sposób anarcho-komunistyczny itp. itd.

Taka sytuacja nie powstanie z powodu czyjegoś zarządzenia lub użycia siły, byłaby najbardziej prawdopodobnym rezultatem większego, społecznego kontekstu bezpaństwowości, wolnego zrzeszania się i wolnego wyboru. Taka sytuacja najprawdopodobniej powstanie naturalnie, jeśli pozostawimy ludziom wybór, w jaki sposób osobiście chcą żyć i co chcą wspierać. Ten pogląd nazywa się „anarchizmem wolnorynkowym” a także „panarchizmem”. Takie społeczeństwo byłoby również oparte na konstrukcie zwanym „własność prywatna”. Można zapytać: Jak zadeklarowany anarcho-komunista może wspierać własność prywatną?. To proste. Opowiadam się za tym, aby różne anarcho-komunistyczne zrzeszenia wspólnie posiadały swoją własność kolektywnie, jako grupy. Wewnątrz anarcho-komunistycznej grupy nie byłoby „prywatnej własności”, czy „ posiadania”, byłaby to społeczność dzielenia się i współpracy. Jednak osoby spoza wspomnianej grupy traktowałyby jej własność jako własność prywatną.

Co to jest „własność”?

„Własność prywatna” to społeczny system określania kto czego używa, i jest szybkim i prostym sposobem wyjaśnienia obcemu, jaka grupa/ zrzeszenie/ osoba używa czego. To wszystko czym jest, narzędziem dla wolnego zrzeszania się, narzędziem do szybkiego uporządkowywania rzeczy wobec nieznajomych. W życiu nie każdy chce zrzeszać się lub pracować z każdym innym. Niektórzy bardzo, ale to bardzo nie chcą przebywać w pobliżu pewnych innych osób. I gdy nieznajomi przychodzą, mnóstwo ludzi potrzebuje ich naprawdę poznać, zanim poczują się komfortowo i zechcą się z nimi dzielić, pracować i żyć. Konsekwencją absolutnego „braku własności” jest to, że przychodzi jakiś obcy dupek do twojego domu, używa twoich rzeczy, śpi w twoim łóżku, korzysta z twojego telewizora lub komputera kiedy ty chcesz z niego korzystać, zdziera z twoich pleców ubranie żeby je nosić i zjada całe jedzenie z twojej lodówki. To jest władza, to jest przymus, dominacja i niewolnictwo. Gdy jesteś zmuszany pod groźbą użycia broni do wspierania innych i interakcji z ludźmi z którymi nie chcesz mieć nic wspólnego. A nawet gorzej – to jest zakłócanie twoich osobistych preferencji i osobistego życia, w celu zrzeszania się z ludźmi, z którymi nie chcesz się zrzeszać. Nie widzę przyczyny aby ZMUSZAĆ ludzi do poświęcania swojego życia osobistego by nieść pomoc innym, którym pomagać nie chcą. Jest w tym brutalne ofiarnictwo i władza.

Tak, jestem świadomy klasycznego anarchistycznego rozróżnienia pomiędzy „własnością prywatną” i „osobistym mieniem”. Całym sercem zgadzam się z tą antywłasnościową postawą tkwiącą w tym rozróżnieniu, zgodnie z klasyczną anarchistyczną definicją własności prywatnej jako innej formy władzy i stosunków hierarchicznych, którym – jak myślę – wszyscy anarchiści powinni być z zasady przeciwni. Jakkolwiek, uważam definicję wolnorynkowych anarchistów za również wartościową, stanowiącą konstrukt społeczny zapewniający autonomiczną sferę, w której każdy może wybrać jak organizować swoje sprawy i żyć w sposób jaki uzna za słuszny. Tak, uważam, że generalnie ludzie powinni przekształcać swoją „własność prywatną” albo we „własność kolektywną”, albo w „mienie osobiste”, ale myślę że powinno się to odbywać w sposób przemyślany i świadomy, zwracający szczególną uwagę, by upewnić się, że odbywa się on bez osobistej-ofiary, a jakiś rodzaj powstającego bólu jest rekompensowany w trakcie trwania tego procesu.

Koegzystencja i wymiana

Pieniądze mogą być również użyteczne dla osób i grup, które chcą handlować i dostawać rzeczy od innych ludzi i grup, które nie mają równie anarcho-komunistycznej postawy i zrozumienia, jak my. Zamiast negocjowania złożonych systemów barteru i wymiany, za każdym razem gdy pojawiają się nieznajomi, którzy nie są anarcho-komunistami, najprostszym i najszybszym sposobem kontaktów gospodarczych jest użycie jakiegoś medium, które obie strony uznają za wartościowe – pieniądze. Jednak, tak jak powiedziałem, również opowiadam się za dobrowolnym anarcho-komunistycznymi zrzeszeniami i mam nadzieję na anarcho-komunistyczne społeczeństwo. Dlatego szczególną uwagę należy zwrócić na to jak te anarcho-komunistyczne zrzeszenia będą zorganizowane, jak będzie wyglądała ich społeczna i interpersonalna dynamika i jak anarcho-komuniści zachowywać się będą w ogóle. A to dlatego, że myślę iż każde anarcho-komunistyczne zrzeszenie powinno składać się z osób, które zarówno lubią się i ufają sobie nawzajem, oraz są po tej samej stronie politycznej. Bez tych warunków zrzeszenia te mogą upaść, załamać się i zawieść. Myślę, że ludzie powinni być w stanie zaufać sobie nawzajem, cieszyć się sobą i wchodzić w znaczące i głębokie porozumienie, inaczej nie byłoby fundamentu dzięki któremu dzielenie się, współpraca i życie bez własności może odbywać się bez przymusu, tak aby nikt nie czuł się zlekceważony lub oszukany.

Również opowiadam się za anarcho-komunistycznymi zrzeszeniami składającymi się z ludzi, którzy czują się w obowiązku posuwać w rozwoju anarcho-komunistyczną teorię i praktykę. Chcę, aby zawsze myślano o rozwijaniu i tworzeniu LEPSZEGO anarcho-komunizmu, który będzie bardziej wydajny i skuteczny w odpowiadaniu na prawdziwe ludzkie pragnienia i potrzeby. Chcę rozwijać anarcho-komunizm który uczyni ludzi szczęśliwszymi, mądrzejszymi, bardziej zadowolonymi, bardziej kreatywnymi i wydajnymi niż do tej pory. To z tego powodu zainteresowałem się takimi rzeczami jak: Taking Children Seriously (www.tcs.ac) i Non-Violent Communication (www.cnvc.org), są one początkiem w rozwoju nowej i lepszej anarcho-komunistycznej teorii i praktyki.

Dobrowolność przede wszystkim

Myślę, że bardzo często wielu samozwańczych „anarchistów” w rzeczywistości pragnie okrutnej, opartej na przemocy, odgórnej formy „anarcho-komunizmu”. Myślę, że częstokroć „anarcho-komunizm” jest postrzegany jako coś z demokratycznym mandatem większości, gdzie każdy byłby zmuszony do współdzielenia i „współpracy”, czy by tego chciał, czy nie. To w mojej opinii w ogóle nie jest forma „anarcho-komunizmu” czy „komunizmu dobrowolnego”; jest to wprost konformistyczne państwo robotnicze oparte na demokracji uczestniczącej. To punkt widzenia, który pojawia się, gdy do „wolności stowarzyszania się” nie przykłada się wagi, należnej podstawowej zasadzie anarchistycznej. I to z powodu braku uwagi względem zasad wolności zrzeszania się i dobrowolności współpracy skłaniam się ku „anarchizmowi wolnorynkowemu”, systemu przekonań, który na wiele sposobów podkreśla te zasady aż do wykluczenia wszystkich innych i nie przepisuje ściśle żadnego sposobu życia poza tymi dwiema zasadami.

Pytanie które możecie mi teraz zadać to: „Co należy zrobić z ludźmi biednymi i faktem, że podstawowe potrzeby wszystkich muszą być zaspokojone?”. Moją odpowiedzią jest, że wszystkie one mogą być zaspokojone przez całkowicie dobrowolne i nieagresywne zrzeszenia. Oznacza to, że organizacje charytatywne, społeczności pomocy wzajemnej, grupy spółdzielcze, komuny, kooperatywy i inne formy dobrowolnego zrzeszania się mogą i powinny rozwijać się dla zaspokajania tych potrzeb. Natomiast zmuszanie kogokolwiek by zaspokajał cudze potrzeby jest formą niewolnictwa, i jest całkowicie sprzeczne z fundamentami anarchizmu.

Zagrożenia

Możecie odpowiedzieć, że skoro anarcho-komunistyczne zrzeszenia istnieją ramię w ramię z kapitalistycznymi i korporacyjnymi, to te drugie ostatecznie urosną w siłę i zniszczą ekonomicznie lub przynajmniej naruszą te pierwsze, co praktycznie wyeliminuje ich autonomię. Tutaj się z wami zgodzę i dlatego właśnie popieram istnienie, tworzenie i rozwój różnych technologii i materiałów, pozwalających na trwanie i samowystarczalność. Krótko mówiąc: cholera, „zrób to sam”. Tym, co anarcho-komunistyczne zrzeszenia potrzebują jest zdobywanie wytworzenie materiałów i NIEZALEŻNOŚĆ ekonomiczna od wszystkich innych zrzeszeń, w tym kapitalistycznych. Anarcho-komunistyczne zrzeszenia powinny produkować własną żywność, własną energię i własne dobra do podziału między siebie i innych których chcą nimi dobrowolnie obdarować. Jeśli ekonomiczna i materialna niezależność jest osiągnięta, nie ma potrzeby martwić się innymi formami organizacji które istnieją wokół, jeśli tego nie chcesz. Praktycznie, może się to realizować poprzez posiadanie anarcho-komunistycznie zorganizowanej elektrowni w jednej części miasta, zbioru anarcho-komunistycznych ogrodów lub farm w innej części miasta, anarcho-komunistycznych fabryk i warsztatów w kolejnej części miasta i anarcho-komunistycznych komun i wolonych szkół w jeszcze innej części miasta. Mogłyby być połączone lub sfederowane ze sobą, tak aby się wzajemnie wspierać i wzmacniać i tak, aby zaspokoić wszystkie potrzeby i pragnienia ludzi środkami anarcho-komunistycznymi bez konieczności korzystania ze źródeł kapitalistycznych (lub innych). Ponadto, w większym bezpaństwowym kontekście, narzucone zasady budowlane i plany zagospodarowania przestrzennego nie istniałyby, tym samym nie ograniczając obszaru gdzie to wszystko mogłoby się znajdować.

Czy wyjście z sieci i osiągnięcie samowystarczalności spowoduje, że członkowie różnych anarcho-komunistycznych zrzeszeń staną się wyizolowani i oddzieleni od reszty, żyjącej i pracującej w innych systemach społeczno-gospodarczych? Niekoniecznie. Spójrzcie, jeśli będziecie żyli i pracowali w większym społecznym kontekście różnorodności i pluralizmu, będziecie mieli szanse spotykać się i wchodzić w interakcję z ludźmi którzy żyją inaczej, każdego dnia. Mogą być waszymi najbliższymi sąsiadami, żyć kilka przecznic dalej i spotykać was na ulicy. Jeśli tylko chcecie, wasze anarcho-komunistyczne życie z innymi nie będzie wszystkim, będziecie mogli żyć z ludźmi ze swojego kręgu etnicznego, czy kulturowego mieszkając razem w „Chinatown”, „little Italy” itp. w dużych miastach. Bycie anarcho-komunistą, takie życie i organizowanie się może być ważną częścią waszej tożsamości, ale nie wyklucza interakcji z ludźmi innych przekonań, a nawet troszeczkę własnych kolektywnych, mutualnych, kapitalistycznych i in. stosunków. Albo możecie być tylko częścią ortodoksyjnych, separatystycznych, anarcho-komunistycznych społeczności które pozwalają uczestniczyć tylko członkom, którzy postanowili żyć i organizować się w sposób anarcho-komunistyczny, z wyłączeniem wszystkich innych. To wszystko zależy od was.

Co z kapitalistą, korporacją lub innymi zrzeszeniami, które w końcu urosną na sile i wielkości tak, że zaatakują, napadną lub okradną was, bądź wasze zrzeszenie przy pomocy firmy ochroniarskiej lub prywatnej armii? Cóż, jeśli to kiedykolwiek nastąpi, będą się zachowywać w sposób agresywny i autorytarny, przypominający państwo, a to byłoby stanowczo potępione przez wszystkie zrzeszenia które istnieją wewnątrz tego wolnego i różnorodnego społeczeństwa. Najważniejszą, fundamentalną zasadą anarchizmu jest brak agresji (brak wszczynania siłowych rozwiązań), i jeśli kapitaliści lub KTOKOLWIEK narusza tę zasadę, bez względu na powód, zostanie potępiony przez wszystkich, walczących w samoobronie. Zresztą, mogę ciągnąć dalej swoje przemyślenia na temat tych wszystkich rzeczy, rozważam je przez cały czas. Ale, chyba powinienem teraz przestać i dać wam szansę na przetrawienie tego wszystkiego. Solidarny

tłumaczenie FA Kraków
za panarchy.org

Reklamy

One thought on “Keith Preston: Wolnorynkowy anarcho-komunizm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s