Krakowscy radni chcą zamykać szkoły!

Protesty w w obronie krakowskiej oświaty 7-8 lutego

Protesty w w obronie krakowskiej oświaty 7-8 lutego

Zlikwidujemy stołówkę!; My obniżymy temperaturę w salach o 5 stopni!; A my o 6!  – do takiej licytacji skłaniają dyrektorów szkół przeznaczonych do likwidacji władze miasta. Radni, a o zgrozo i dziennikarze mamią ich perspektywą ocalenia najbardziej elastycznych placówek. Nikt jednak nie chce przyjąć do wiadomości, że zamykanie szkół jest częścią procesu komercjalizacji oświaty. Jeśli nie ulegnie zmianie myślenie o edukacji, to szkoły, które ocaleją w tym roku, i tak prędzej czy później zostaną zamknięte.

Reorganizacja krakowskiej oświaty – jak eufemistycznie nazywają drastyczną reformę Urzędnicy Magistratu – to proces, którego celem jest zmniejszenie wydatków z budżetu miasta na edukację.  Główną przyczyną podjęcia tych działań jest 200 milionowa dziura budżetowa oraz szumnie zapowiadany niż demograficzny, który wpłynie na zmniejszenie subwencji oświatowej. Władze Krakowa postanowiły więc ciąć. Cięcie niestety odbywa się na oślep lub co gorsza zgodnie z czyimiś interesami. Wiele likwidowanych placówek posiada atrakcyjne, wyremontowane budynki w centrum miasta. Do tego Pani Prezydent Anna Okońska-Walkowicz związana jest ze szkolnictwem niepublicznym, które w oczywisty sposób może zyskać na pogorszeniu się jakości kształcenia w szkołach państwowych.

Teksty zawarte w dziale publicystyka przedstawiają poglądy poszczególnych działaczy i działeczek. Nie przedstawiają oficjalnych stanowisk sekcji Kraków.

Załóżmy jednak przez moment, że władze po prostu działają na oślep. Może dowodzić tego fakt, że do zlikwidowania przeznaczono placówki zupełnie „rentowne” jak np. XXXI LO oraz takie, które ze względu na specyficzny charakter np. praca z niepełnosprawnymi dziećmi, jak w przypadku Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 5, po prostu muszą kosztować więcej. Decyzję o likwidacji wielu szkół władze argumentują też niskim poziomem naboru. Co ciekawe rządzący nie pamiętają, że sami nie godzili się na otwarcie większej ilości klas, mimo że chętnych nie brakowało. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w przypadku Gimnazjum numer 3. W przypadku ostatniej szkoły sytuacja jest również niezwykle kontrowersyjna, gdyż jej uczniowie mają zostać przeniesieni do gimnazjum numer 6, którego plan likwidacji w kolejnym roku jest tajemnicą poliszynela.

Ratowanie szkół rodzice, dyrektorzy rozpoczęli od kolędowania u  radnych oraz od rozmów z prezydent Okońską-Walkowicz. Ci pierwsi ostrożnie zapowiedzieli weto dla planów likwidacji przynajmniej części szkół. Działanie miejskich rajców w obronie placówek oświatowych, o którym na łamach krakowskiej Gazety Wyborczej pisała Olga Szpunar, jest pozorne. Nie trudno doszukać się w nim z jednej strony chęci pokrzyżowania planów prezydenta Jacka Majchrowskiego, a z drugiej zyskania miana obrońców uciskanych. Warto zwrócić również uwagę na fakt, iż radni nie negują zaproponowanego kierunku zmian, a jedynie zręcznie lawirują, mówiąc o błędach formalnych i zbyt późnym przedstawieniu projektu. Jedynym rozwiązaniem problemu zdaje się zmiana myślenia o edukacji. Traktowanie jej jako przedsięwzięcia, które ma generować zysk finansowy, jest delikatnie mówiąc krótkowzroczne. Jedyną szansą uratowania i jednoczesnego uzdrowienia krakowskiej oświaty jest danie prawa do decydowania o niej samym zainteresowanym rodzicom, nauczycielom oraz uczniom.

Na jednym ze spotkań z rodzicami prezydent Krakowa Anna Okońska-Walkowicz wprost powiedział, że „nigdy w życiu swojego dziecka do publicznej szkoły by nie posłała”. Taka wypowiedź osoby odpowiedzialnej za owe szkoły nie może pozostawiać wątpliwości co do intencji pani prezydent. Trudno jednak dziwić się, że osoba, która szczerze wyznaje taki pogląd, dąży do zamykania publicznych szkół. Skoro są siedliskiem zła, to należy je likwidować. Wszak w prywatnych szkołach nie ma patologii, a uczniowie nie muszą patrzeć na biedniejszych kolegów i koleżanki. Tylko kogo będzie stać na niepubliczną oświatę, a przede wszystkim jaki los czeka tych, którzy pozostaną w szkołach państwowych? Czy stać nas na pozornie tanią edukację, bo społeczne koszta reform mogą być o wiele wyższe niż doraźne oszczędności w miejskiej kasie.

Reklamy

5 thoughts on “Krakowscy radni chcą zamykać szkoły!

  1. Lothar pisze:

    krakowscy anarchisci – postulujący doktrynalnie model społeczeństwa opartego na dobrowolnej współpracy, odrzucająca potrzebę istnienia instytucji państwa, kapitalizmu oraz innych form władzy, wyzysku, przymusu i hierarchii….będą protestowali przeciwko likwidacji i niszczeniu instytucji krakowskiej oswiaty….

    hehehehehehe………………ŻENADA!!!!

  2. brtpunk pisze:

    Model anarchisty, który chce znieść wszystko na rzecz bycia niewykształconym nierobem wiecznie żywy..
    To, że system szkolnictwa jest zły i wg anarchistów niemoralny nie oznacza, że oświata ma w ogóle nie istnieć. Atak w stylu JKM to dopiero żenada moim zdaniem : )
    pozdrawiam czytelnik

  3. cyprianpolak pisze:

    Już na początku lat 90- tych paradoksalnie anarchiści solidaryzowali się najbardziej z UPR em jesli już z jakąs partią istniejąca na scenie politycznej.

    nie chcę uogolniać, ale znałem anarchistów, studentów popierajacych UPR

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s