Migracja to nie grzech. Spotkanie z Ekateriną Lemondżawą.

12 Kwiecień 2015 Dodaj komentarz

Godność nie podlega kompromisom: krzyk zza krat polskich obozów dla uchodźców

plakatZapraszamy na spotkanie z Ekateriną Lemondżawą, aktywistką imigrancką więzioną w obozie zamkniętym dla cudzoziemców w Lesznowoli.Spotkanie odbędzie się 17 kwietnia o 18.30, w Bonobo Księgarnia Kawiarnia Podróżnicza (Mały Rynek 4).

„Nr. 56: Pamiętaj, nazywam się Ekaterina” to świadectwo spisane za kratami celi w zamkniętym ośrodku dla imigrantów w Lesznowoli i naznaczone wciąż żywą, zranioną pamięcią deportacji z Polski. Osobista historia Ekateriny pozwala szczegółowo prześledzić zmagania z rutyną odczłowieczenia panującą w polskich obozach dla imigrantów. „Nr. 56” to książka-krzyk, tekst pełen gniewu i oburzenia, dzielonego często przez setki nielegalnych imigrantów, których doświadczenia zwykły dotąd tonąć w medialnych rubrykach obok głośnych newsów o sukcesie polskiego PKB i porażce polskich piłkarzy lub znikać we mgle paragrafów systemu prawnego.

Dla wielu polskich czytelników, którzy chroniąc się od biedy na Zachodzie nie muszą się już obawiać o „papiery”, „Nr. 56” jest gorzkim wezwaniem do solidarności, którą utraciliśmy w procesie polskiej transformacji i akcesji do UE. Zarazem pamiętnik proponuje świeże spojrzenie na dyskusyjną rolę, jaka przypadła naszemu państwu – stróżującego psa Fortecy Europy. Lemondżawa zadaje pytanie: na ile możemy pozwolić władzom? W końcu, świadectwo Lemondżawy skłania do refleksji wychodzącej daleko poza apele o współczucie: autorka inspirująco przekonuje nas do działania na rzecz zmiany dramatycznej sytuacji. „Godność nie podlega kompromisom” to główne przesłanie „Nr. 56”.

Ekaterina Lemondżawa – deportowana do Gruzji po największym w Polsce strajku głodowym, jaki przetoczył się przez zamknięte ośrodki strzeżone dla imigrantów w 2012 r. Autorka głośnego listu „Opowiem wszystkim o polskim piekle”, podyktowanego przez telefon podczas strajku, który obnażył dramatyczne, więzienne warunki bytu w ośrodkach mieszczących całe rodziny ze względów „administracyjnych”. Mimo wszczęcia śledztw ws. nadużyć ze strony Straży Granicznej, Lemondżawa została deportowana, a wraz z nią – inne osoby, które postawiły polskie władze w stan oskarżenia. Śledztwo zostało zaś umorzone rok po strajku, w październiku 2013 r.

Ekaterina Lemondżawa aktywnie działa na rzecz praw uchodźców. Swoje doświadczenie zamknięcia w Lesznowoli opisała ostatnio na forum ONZ ds. odpowiedzialności Europy wobec imigrantów. O polskich obozach zamkniętych opowie na nadchodzącej międzynarodowej konferencji „Stop War on Migrants” w Berlinie. W lutym Lemondżawa odwiedziła kilka polskich miast wraz z przyjaciółkami z grupy No One Is Illegal – Polska, które wspierały ją i inne więzione osoby podczas strajku głodowego migrantów w 2012 r. i po jej deportacji do Gruzji. Spotkanie w Krakowie stanowi kontynuację tamtej serii. Jego celem jest promocja i zbiórka funduszy na wydanie polskiej wersji książki.

Wesprzyj publikację książki Ekateriny na spotkaniu lub przez stronę: www.migracja.noblogs.org; kontakt: noiiwarszawa@autistici.org

Wydarzenie na Facebooku.

Niedzielna akcja antywojenna

31 Marzec 2015 Dodaj komentarz

W niedzielę, 22.03, na krakowskich Dworcu Głównym ekipa krakowskich aktywistów Federacji Anarchistycznej i Food Not Bombs rozdała darmowy ciepły posiłek w ramach akcji Wojna wojnie ­ przeciwko militaryzmowi. Rozdaliśmy też ulotki (do pobrania w PDF) i rozpoczęliśmy

kolportaż plakatów.

Food not bombs w ramach kampanii Wojna – wojnie przeciwko militaryzmowi

20 Marzec 2015 Dodaj komentarz

W raz z krakowską ekipą Food not bombs zapraszamy do wzięcia udziału w akcji w ramach kampanii Wojna – wojnie przeciwko militaryzmowi. Spotykamy się w najbliższą niedzielę (22.03) o 15.00, przejście podziemne koło Dworca Głównego.

Poniżej manifest:

wojna wojnieW 2015 roku Ministerstwo Obrony Narodowej ma powołać ok. 15 tys. rezerwistów na szkolenia. W Polsce, od lat wydatki na wojsko oscylują wokół 1,9% PKB. Jeżeli zostanie zrealizowana propozycja prezydenta, nakłady te zwiększa się i będą stale rosły. Wieloletni projekt modernizacji armii (do 2022 roku) ma kosztować 130 mld zł. To ogromna kwota.

W naszym odczuciu to absurdalny plan. Polskie społeczeństwo potrzebuje więcej pieniędzy na pomoc społeczną, a nie na zbrojenia. W Polsce jedynie ok. 19% PKB idzie na cele społeczne i opiekuńcze, kiedy w innych krajach europejskich jest to zwykle ok. 33%. Po drugie, choć od początku transformacji polski PKB rośnie w skali roku średnio o ok. 4 %, to odsetek wydatków na cele socjalne od 20 lat spadł.

Federacja Anarchistyczna rusza z kampanią antymilitarną. Zaangażowanie polskich anarchistów w walkę przeciwko zbrojeniom i służbie wojskowej oraz wojnie trwa nieprzerwanie od lat 80. XX wieku, kiedy to wydatnie przyczyniliśmy się do wprowadzenia zastępczej służby wojskowej oraz likwidacji szkolenia wojskowego na uczelniach.

Organizujemy się po to, by pokazać bezsens wszelkich konfliktów zbrojnych. Chcemy wywrzeć wpływ na rządzących i zmobilizować społeczeństwo przeciwko militaryzacji i wydatkom na zbrojenia.

Gdyby pieniądze wydane na szkolenia rezerwistów przeznaczyć na żłobki, obiady dla dzieci w szkołach, lub na dofinansowanie mieszkań dla najuboższych, to każdy z nas czułby się bezpieczniej. To, czego potrzebujemy to nie silna armia przeciw wyimaginowanym wrogom, lecz pewne jutro, bez strachu o utratę pracy i dochodów. Wojenna mobilizacja ma na powrót zdyscyplinować społeczeństwo i odwrócić jego uwagę od problemów ekonomicznych, od najistotniejszych potrzeb oraz udaremnić wszelkie socjalne protesty.

Tymczasem uważamy, że to nasz własny rząd i elity władzy są największym zagrożeniem. Sprzeciwiamy się więc militaryzmowi służącemu wyłącznie najbogatszym. Głównym naszym wrogiem jest światowy system społeczno–gospodarczy, eksploatujący bezwzględnie ludzi i środowisko naturalne. Przeżywający głęboki kryzys międzynarodowy kapitalizm gotowy jest prędzej pogrążyć świat w militarnym konflikcie, niż zaprzestać wyzysku. Fala nacjonalizmu, rasizmu i polityki odwetu, podsycana przez neoliberalne i prawicowe media, zalewa wszystkie kraje. Nie poddawajmy się temu obłędowi!

STOP militaryzacji! STOP nacjonalizmowi! Bojkotuj służbę wojskową!

Anarchiści solidarni z górnikami

11 Luty 2015 1 komentarz

Jako anarchiści, a przede wszystkim pracownicy serią symbolicznych pikiet postanowiliśmy wyrazić swoją solidarność z górnikami z Jastrzębia. Strajk w Jastrzębiu oraz inne protesty w sektorze górniczym są doskonałymi przykładami na to że władza i pracodawcy liczą się tylko z dobrze zorganizowanymi i nie bojącymi się walki pracownikami.

Górników popierają anarchiści w całej Polsce. Zobaczcie zdjęcia:

Wrocław. Związek Syndykalistów Polski

Wrocław. Związek Syndykalistów Polski

Rzeszów. Federacja Anarchistyczna

Rzeszów. Federacja Anarchistyczna

Squat Syrena

Squat Syrena

Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna

Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna

Kraków. Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna

Kraków. Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna

Poznań. Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna

Poznań. Inicjatywa Pracownicza i Federacja Anarchistyczna

Bytom. Federacja Anarchistyczna.

Bytom. Federacja Anarchistyczna.

Do przyjaciół Górników

22 Styczeń 2015 Dodaj komentarz

Dziękujemy za Waszą postawę. Przywracacie nadzieję tysiącom ludzi przy maszynach, kasach, biurkach – wystraszonym, pozbawianym zarobku i godności. Śledzimy Wasze zmagania, staramy się Was wspierać i zastanawiamy się – co dalej?

Nie ma wątpliwości – pod kontrolą państwa, czy pod kontrolą prywatnego kapitału – naciski na to, by „przywileje”, czyli głównie stabilne zatrudnienie i wynagrodzenia z dodatkami Wam odebrać, będą rosły. Na państwowym wolniej, ale również. Czasem w dyskusjach, także w mediach, pada hasło własności pracowniczej. To może być najsensowniejsza odpowiedź na pytanie „co dalej?”.

Da się

Pierwsza wątpliwość jest dość powszechna – czy to się może udać? Skoro w ogóle nie słychać o takich firmach? Druga: Może to dobre dla warzywniaka, czy agencji reklamowej, ale nie dla dużego, skomplikowanego zakładu przemysłowego. Na pierwszą odpowiedzmy sobie sami – przez prawie tydzień „nie słychać było” poza regionem o Waszym proteście. Nie należy mylić medialnej fikcji z rzeczywistością. W Polsce działa ok. 1500 spółek pracowniczych oraz tysiące spółdzielni produkcyjnych i pracy.

Można mnożyć przykłady wielkich zakładów bez szefów – posiadanych i zarządzanych przez załogi. Skupmy się na kilku, których historie mogą być inspiracją w Polsce.

FaSinPat – fabryka ceramiki budowlanej w Argentynie. Gdy prywatny właściciel fabryki (zbudowanej na darowanym mu przez państwo terenie, za pożyczone pieniądze) postanowił nie spłacać długów i zamknąć fabrykę, ok. 270 pracowników wdarło się na jej teren siłą. Sąd zgodził się, aby przejęli 40% stanu magazynu jako formę zapłaty za zaległe pobory. Jednak robotnicy zaczęli okupować firmę i rozpoczęli produkcję na własną rękę, wprowadzając kompletnie demokratyczne procedury podejmowania decyzji. Obecnie fabryka zatrudnia 470 pracowników i eksportuje swoje wybory do 25 krajów świata. Po 9 latach walk sądowych, po odparciu siłą kilku prób eksmisji, we wrześniu 2009 r. sąd uznał prawo załogi do fabryki, za częściowym odszkodowaniem dla byłego właściciela.

New Era – fabryka okien PCV w Chicago, USA. W 2012 roku właściciel postanowił „zwinąć żagle”. Pracownicy zajęli budynki, a następnie uruchomili produkcję. Mieli już doświadczenie z poprzednich walk i poparcie społeczne (4 lata wcześniej byli w podobnej sytuacji). Ostatecznie udało im się wykupić majątek firmy. Obecnie zakład ma formę spółdzielni produkcyjnej.

VioMe – fabryka klejów budowlanych w greckich Salonikach. Tu miał miejsce dokładnie ten sam scenariusz, co w FaSinPat, tyle że w Grecji, gdzie, jak wiadomo, politycy cały kraj sprzedali bankierom. Właściciele narobili długów i prysnęli. Pracownicy zabezpieczyli zakład, a następnie podjęli produkcję. Wówczas właściciele zainteresowali się na powrót swoją „świętą” własnością i starali się ją odzyskać. Pracownicy wygrali jednak batalię rynkową i sądową. Nie tylko odzyskali rynki zbytu, ale wprowadzili nowe produkty i obecnie rozwijają działalność. Trudny okres, gdy kapitalistyczni kontrahenci nie chcieli z nimi rozmawiać, przetrwali dzięki wsparciu lokalnej społeczności oraz datkom ludzi z całego świata.

W Polsce istnieje wiele firm produkcyjnych pod kontrolą pracowników. Są to głównie przedsiębiorstwa średnie. Jeśli chodzi o wielkie – politycy nigdy nie zgodzili się na to, by pracownicy samorządnie ośmieszyli jedynie słuszną linię prywatyzacji kapitalistycznej. Ale warto przypomnieć, że np. strajk czynny (czyli rozpoczęcie produkcji przez strajkujących pracowników i przejęcie przez nich zysków) w 1992 r. w KGHM odstraszył rząd od decyzji rujnujących polskie górnictwo miedzi i uratował kombinat, który jest dziś perłą w koronie polskiego przemysłu.

Jaka własność pracownicza?

Zasadniczo, polskie prawo przewiduje dwie możliwe formy własności pracowniczej – spółdzielnię (kooperatywę) i spółkę pracowniczą. Najważniejsza różnica jest taka, że w spółdzielni każdy członek ma tak samo ważny głos, a w spółce – waga głosu odpowiada wartości udziałów. A że udziałami można handlować, i można też pozyskać kapitał do firmy wprowadzając zewnętrznego inwestora – w większości przypadków w Polsce spółki pracownicze prawie nie różnią się od zwykłych firm kapitalistycznych – pracownicy stopniowo stracili kontrolę nad zakładami. To też jest zagrożenie, które warto przemyśleć.

Aby się udało, potrzebne są dwie rzeczy. Pierwsza – to poparcie społeczeństwa. Wy je macie. Druga – pamiętać nie tylko o ekonomii i miejscach pracy, ale też o wartościach: solidarności – tej codziennej, przez małe „s”, czyli pomocy wzajemnej, a także równości i wolności w zarządzaniu wspólną kopalnią, dla korzyści wszystkich i każdego z osobna.

Czy warto?

Państwo nie chce kopalni, prywaciarz nie chce Waszej godności, jedynie Waszego wysiłku. Tylko sami sobie możecie zagwarantować szacunek i bezpieczeństwo – ekonomiczne, oraz fizyczne, bo przecież górnictwo to nie rurki z kremem. Ile razy jeszcze będziecie musieli strajkować?

A jeśli teraz wygracie i kopalnia będzie nadal państwowa?

Warto zatroszczyć się wtedy o kontrolę nad zarządem i otoczeniem kopalni. Nie jest tajemnicą, że dyrektorzy rzadko działają korzystnie dla kopalni. Może taki jest plan, a może to po prostu bezinteresowna głupota. A nawet jeśli zdarzy się ktoś porządniejszy, to wokół jest setka spółek i spółeczek – kontrahentów, wyciągających z kopalni ile się da. Musicie patrzeć na ręce zarządzającym, czytać umowy, faktury. Na gruncie obecnego prawa możliwości są ograniczone – silna i mądra działalność związkowa oraz rada pracownicza. Pamiętajcie jednak, że prawo określa minimum, a nie maksimum udziału pracowników w zarządzaniu przedsiębiorstwem – sięgajcie po więcej.

Pamiętajcie, że jesteśmy z Wami my i tysiące, jeśli nie miliony ludzi. Damy Wam wszelkie możliwe wsparcie nie (tylko) dlatego, że chcemy, by ludzie sami sobą rządzili. Dlatego, że jesteśmy Wam to winni.

Książką w mur: Prekariat i nowa walka klas

12 Styczeń 2015 Dodaj komentarz

Sekcja Socjologii Krytycznej KNSS UJ oraz Inicjatywa Pracownicza – Kraków zapraszają na spotkanie autorskie z Jarosławem Urbańskim wokół książki „Prekariat i nowa walka klas”. Poprowadzi je Przemysław Wielgosz redaktor naczelny miesięcznika Le Monde diplomatique edycja polska. Spotkanie odbędzie się 19 stycznia (poniedziałek) 2015 roku w Instytucie Socjologii UJ, ul. Grodzka 52, sala 79, o 18.00.

Patronat nad wydarzeniem objęły krakowski oddział Polskiego Towarzystwa Socjologicznego oraz miesięcznik Le Monde diplomatique edycja polska

W czasie spotkania będzie możliwość zakupu książki.

O książce: Na całym świecie sytuacja pracowników pogarsza się. Ataki na związki zawodowe, destabilizacja stosunków pracy, dyktatura elastyczności, pauperyzacja. Produktem tej sytuacji jest prekariat – rosnąca grupa pracowników na niepewnych warunkach. Jarosław Urbański analizuje prekaryzację w kontekście historycznym, socjologicznym i ekonomicznym. Skupia się na formach oporu wypracowywanych przez prekariat, podkreślając, że wprawdzie nie jest on żadną nową klasą, ale niepewni pracownicy nie są bezbronni wobec nowych postaci wyzysku ukrytych pod fasadą elastyczności.

Jarosław Urbański (ur. 1964) – socjolog i aktywista związany od lat 80. z ruchem anarchistycznym, a później także środowiskiem poznańskiego Rozbratu. Działacz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. Autor książek: Globalizacja a konflikty lokalne (2002), Odzyskać miasto. Samowolne osadnictwo, skłoting i anarchitektura (2005), a także licznych artykułów naukowych i publicystycznych

Wydarzenie organizowane jest w ramach cyklu KSIĄŻKĄ W MUR!

Książką w mur: Czas: Anarchia, Tryb: Rewolucja

7 Styczeń 2015 Dodaj komentarz

Federacja Anarchistyczna sekcja Kraków zaprasza na spotkanie autorskie z Tymoteuszem Onyszkiewiczem wokół książki „Czas: anarchia, tryb: rewolucja (wspomnienia warszawskiego anarchisty 1989-1991)” oraz towarzyszącą jej wystawę FUCK’89.

Spotkanie odbędzie się 14 stycznia (środa) 2015 roku w Massolit Books & Cafe, ul Felicjanek 4, o 18.00.

O książce:
http://blog.nowy-swiat.pl/?p=2929

O wystawie:
FUCK ’89 to anarchistyczna wystawa zdjęć, plakatów, ulotek i zinów z lat 1988-1994.
Celem FUCK ’89 jest zgromadzenie rozproszonych szczątków warszawskiego ruchu anarchistycznego, by je rytualnie zniszczyć i pogrzebać, dając w ten sposób miejsce na odrodzenie się idei wolnościowych w nowych formach działania, nieskrępowanych mitem kontrkultury czasów transformacji.
10866925_10203464412757940_513138525_n
Wydarzenie organizowane jest w ramach cyklu KSIĄŻKĄ W MUR!

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 42 obserwujących.