Przeszukanie domu działacza anarchistycznego i związkowego

28 Maj 2016 3 uwag

kamerolapaDziś (28.05) około godziny 9.30 czterech funkcjonariuszy policji przeszukało dom uczestnika Federacji Anarchistycznej sekcja Kraków i działacza Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. Policja twierdzi, że nawoływał do terroryzmu poprzez założenie w serwisie Facebook wydarzenia „Strzeżcie się. Mamy po 2 butelki i karton.”, nawiązującego do zatrzymania trójki warszawskich anarchistów. W wydarzeniu uczestnicy publikowali fotografie niemożliwych do zdetonowania konstrukcji przypominających te jakie policja zabezpieczyła w Warszawie.

Policja, pomimo tego, że nie posiadała uzasadnienia dla swoich działań od prokuratury, przeszukała dom naszego kolegi pod kątem posiadania przez niego materiałów wybuchowych, znaleźli jedynie kubeł farby akrylowej. Zabrano mu telefon komórkowy i komputer.

W poniedziałek o godzinie 8.00 na komisariacie przy ulicy Mogilskiej 109 ma się odbyć przesłuchanie.

Stoimy na stanowisku, że dzisiejsze działania policji to kolejna rozpaczliwie podejmowana przez nią próba znalezienia uzasadnienia dla wprowadzenia ustawy antyterrorystycznej w Polsce.

Przypomnijmy, przyjęty przez rząd projekt przewiduje m.in.:
1. Możliwość blokowania stron internetowych.
2. Obowiązek rejestracji pre-paidów.
3. Ograniczenie wolności zgromadzeń.
4. Zdalny (i bez kontroli) dostęp ABW do wszystkich publicznych baz danych.
5. Możliwość podsłuchiwania obcokrajowców (a więc też ich rozmówców) bez zgody sądu.

Kategorie:Lokalne

List otwarty w związku z aresztowaniem trzech anarchistów w Warszawie

28 Maj 2016 Dodaj komentarz

Coraz bardziej absurdalne, jednostronne doniesienia mass-mediów po zatrzymaniu trójki anarchistów w poniedziałek 23. maja, traktujemy jako próbę zastraszenia i kryminalizacji ruchów społecznego protestu w Polsce.

To nie przypadek, że im bardziej zbliżamy się do terminu wejścia w życie tak zwanej ustawy antyterrorystycznej, tym mocniej media i politycy kreują rzeczywistość, w której taka ustawa wydaje się być potrzebna. Gorące analizy akcji policji wobec domniemanej próby podpalenia policyjnego radiowozu pozostają w ogromnym kontraście do ciszy wobec zdarzeń, które burzą obraz „policyjnych bohaterów”. Niemal w tym samym czasie doszło do policyjnego zabójstwa Igora z Wrocławia. Próżno szukać tu natychmiastowej reakcji i oburzenia ze strony całej rzeszy polityków, dziennikarzy, policjantów i ekspertów od terroru. Mało który dziennikarz piśnie słowem krytyki, kiedy policja zabija człowieka. A przecież policyjne zabójstwa są jedynie czubkiem góry lodowej. Wymuszenia, pobicia, bezprawna ochrona interesów wpływowych osób – co roku spośród 16 tysięcy skarg na działania policji jedynie 5 procent władze uznają za zasadne. W efekcie medialnej wybiórczości i przemilczeń, policja od lat czuje się bezkarna. Stąd można przypuszczać, że ludzie są do oficjalnych skarg i drogi prawnej uparcie zniechęcani – prawda jest taka, że o policyjnych represjach nie pozwalają zapomnieć dopiero głośne protesty i zamieszki. Media tymczasem de facto nie tracą żadnej okazji aby torować drogę do stałego poszerzania policyjnych kompetencji i dalszej utraty społecznej kontroli nad działaniami organów represji.

Dziś, na fali paniki wobec niedoszłej, domniemanej próby podpalenia policyjnego auta, forsuje się przyzwolenie na drakońską ustawę, która pozwoli na niekontrolowaną inwigilację, bezpodstawne zatrzymania i nieograniczoną przemoc policyjną wobec całego społeczeństwa. Dziś, nieodpowiedzialni dziennikarze używają straszaka „terroru” i usilnie fabrykują zgodę na systemowe represje, aby przekonać jeszcze nie przekonanych: w stosunku do ustawy „antyterrorystycznej” poważne wątpliwości ma dotąd nawet oficjalny nurt polityczny w Polsce.

Ruch anarchistyczny działa aktywnie między innymi w grupach pracowniczych, lokatorskich, ekologicznych, antyrasistowskich czy w walce przeciw grabieży ziemi. Działa bezkompromisowo na rzecz sprawiedliwości społecznej, przeciwko represjom biznesu i elit politycznych. Brak społecznej kontroli nad policją od lat przyzwala jej na niekontrolowaną przemoc wobec osób sprzeciwiających się systemowej przemocy na różnych polach. Patrząc szerzej, atmosfera nagonki na cały szeroki ruch anarchistyczny służy budowaniu przyzwolenia na represje oraz inwigilację środowisk walczących z najbardziej wpływowymi grupami interesów w tym kraju.

Dziś, w natłoku medialnych rekonstrukcji domniemanej próby podpalenia radiowozu, rysów psychologicznych niedoszłych podpalaczy oraz kolejnych konferencji prasowych policji i prokuratury, z nieskrywaną złością przypominamy sobie publiczne reakcje na represje wobec ludzi walczących o naszą sprawę. Gdy wielokrotnie nękano i ostatecznie brutalnie zamordowano działaczkę lokatorską, Jolantę Brzeską – a mieszkała ona 50 metrów od komendy policji – nie mogliśmy liczyć na podobne oburzenie elit politycznych i medialnych, natychmiastowe prasowe konferencje i komentarze ekspertów. W istocie, ilekroć dokonuje się ataków na prawa pracownicze czy lokatorskie, opinia publiczna nie poświęca im należytej uwagi.
Wybucha jednak medialna burza wokół podpalenia, które de facto nie miało miejsca. Aresztowanych anarchistów nazywa się terrorystami. Wymusza to społeczne przyzwolenie na stosowanie wobec nich przemocy fizycznej i psychicznej. Przyklejenie takiej etykiety sprawia, że więźniowie są bezkarnie katowani, o czym świadczy ich obecny stan zdrowia.

Nie dawajmy wiary w sianie paniki przez policję i media. Nie wierzmy w iluzję o dobrej władzy, która dba o nasze bezpieczeństwo. Zapytajmy lepiej: czyim interesom służy tak wybiórcze pisanie historii? Czy tak zmanipulowana narracja pozwala na cień wiary w sprawiedliwe wyroki?

Nie damy się zastraszyć, ani przerwać naszych walk o utrzymanie i poszerzenie zdobyczy społecznych – nawet wbrew woli coraz bardziej policyjnego państwa. Apelujemy do mediów: dopóki nie macie odwagi głośno potępiać wieloletniej przemocy policji, za którą stoi masa przywilejów i cały aparat państwa, nie macie prawa potępiać uwięzionych anarchistów i tworzyć nagonki na cały ruch anarchistyczny. Za tym ruchem nigdy nie stoi żadna władza, biznes ani kościół. Ma on jednak za sobą historię tysięcy walk społecznych, o których wielu z was boi się nawet mówić. Ta historia przetrwa każde represje.

Solidaryzujemy się z aresztowanymi i apelujemy o to do wszystkich ludzi. Dość państwa opartego na strachu i przemocy policyjnej!

Kategorie:Oświadczenia

Koszulki cegiełki: FREE KOLCHENKO AND SENTSOV

27 Maj 2016 Dodaj komentarz

Anarchista Aleksander Kolczenko i reżyser Oleg Sencow to krymscy aktywiści, którzy już od dwóch lat znajdują się w rosyjskich koloniach karnych, skazani za „terroryzm” w sfabrykowanym procesie. Nie tylko przebieg procesu budził wiele wątpliwości (m.in. zeznania wymuszane torturami), ale sam fakt, że do niego doszło – Kolczenko i Sencow nigdy nie zrzekli się ukraińskiego obywatelstwa, a w czasie odczytywania wyroku 10 i 20 lat więzienia odśpiewali hymn Ukrainy. W Kijowie zawiązał się Komitet Solidarności z „krymskimi więźniami” organizujący dla nich pomoc prawną, wysyłający im paczki z żywnością i książkami oraz starający się nagłośnić ich historię.
Gorąco zachęcamy do kupna koszulek-cegiełek, ze sprzedaży których cały dochód zostanie przekazany kijowskiemu komitetowi.
Cena koszulki 30 zł. Aktualnie dostępne rozmiary:
męskie: S, M
damskie: L
Formularz do zamówienia.

Na zdjęciu tył oraz przód koszulki.
13235146_1092550247473075_1459505116142731496_o

Kategorie:Świat

Laboratorium Myśli #2: Murray Bookchin – Przebudowa społeczeństwa

20 Maj 2016 Dodaj komentarz

Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z niezwykle ciekawym tekstem i, przede wszystkim, do gorącej dyskusji na kolejnym spotkaniu Laboratorium Myśli. Tym razem bierzemy na warsztat fragmenty „Przebudowy społecznej” Murraya Bookchina – amerykańskiego anarchisty, głównego teoretyka ekologii społecznej i twórcy pojęcia wolnościowego municypalizmu. Wspólnie zastanowimy się nie tylko nad przyczynami niepowodzenia socjalizmu proletariackiego w XX wieku, ale również nad współczesnymi perspektywami dla anarchizmu i ruchów lewicowych na świecie.

Lektura: Murray Bookchin, Przebudowa społeczeństwa
[tł. z jęz. ang. Iwo Czyż], Poznań : Oficyna Wydawnicza Bractwa „Trojka” : Poznańska Biblioteka Anarchistyczna, 2009.
Rozdział 6 i 7.

Tekst dostępny :
https://fakrakow.files.wordpress.com/2016/05/20160516192344803.pdf

Spotkanie odbędzie się w niedzielę 22.05, o godzinie 17.00 w Masolit Books&Cafe (ul. Felicjanek 4).
Wydarzenie w serwisie Facebook: http://bit.ly/1ODb0j8

Laboratorium Myśli #1: Errico Malatesta – Anarchia

19 Kwiecień 2016 Dodaj komentarz

Teoretyczki i praktyków, aktywistki i społeczników, utopistki i realistów, oraz wszystkie osoby, które chcą wziąć udział w dyskusji lub tylko się jej przysłuchiwać, zapraszamy na pierwsze spotkanie koła dyskusyjnego Laboratorium Myśli. Porozmawiamy o tekście autorstwa Errico Malatesty – Anarchia, bez podziału na role uczących i uczonych, czy ekspertów i laików.

Lektura: Errico Malatesta, Anarchja, Londyn: nakładem Polsko-Rosyjskiej Grupy Anarchistów-Komunistów, 1906
(II wyd.: Zielona Góra 1996; III wyd. Koszalin 1998)

Tekst dostępny za darmo: http://anarchizm.net.pl/klasycy/anarchia-e-malatesta

*

Gdyby interesy ludzi były z konieczności wzajemnie sobie przeciwne, gdyby walka była niezbędnym prawem życia społecznego, gdyby swoboda jednych ograniczała swobodę drugich, w takim razie każdy dążyłby do powiększenia swej własnej swobody ze szkodą swobody innych. Gdyby jednocześnie musiał istnieć rząd, nie dlatego, żeby on był tak czy inaczej użytecznym dla ogółu członków społeczeństwa, lecz dlatego że zwycięzcy chcieliby zapewnić sobie wyniki zwycięstwa, zmusiwszy zwyciężonych do posłuszeństwa i uwolnić się od trudu wiecznego bronienia zdobytego stanowiska, polecając go ludziom specjalnie przygotowanym do rzemiosła żandarmów, wówczas ludzkość skazałaby się na zagładę, lub też musiałaby ustawicznie się borykać między tyranią zwycięzców i buntem zwyciężonych.

Na szczęście przyszłość ludzkości jest jaśniejsza, ponieważ prawo nią rządzące jest łagodniejsze.
Prawem tym jest s o l i d a r n o ś ć.

Errico Malatesta, Anarchia

*

Spotkanie odbędzie się w niedzielę 24.04, o 17.00 w Masolit Books&Cafe (ul. Felicjanek 4).

Chris Crass: Jak mogę być seksistą? Przecież jestem anarchistą!

15 Kwiecień 2016 Dodaj komentarz

13016730_502738136582342_244044617_o„Skąd ci się wzięło, że ja mogę być seksistą?”. Byłem naprawdę zdziwiony. Nie byłem dupkiem, złym człowiekiem, nie było we mnie nic z nienawiści do kobiet. „Jak mogę być seksistą, skoro jestem anarchistą?” Zdenerwowałem się, chciałem się bronić. Wierzyłem w ruch dążący do wyzwolenia od władzy kapitalizmu i państwa. Po jednej stronie ci, którym panujące nierówności są na rękę, a po drugiej stronie my, prawda? Miałem wtedy 19 lat, to był rok 1993, 4 lata od kiedy zacząłem się interesować polityką.

Nilou, trzymając mnie za rękę, cierpliwie tłumaczyła: „Nie mówię, że jesteś złym człowiekiem, ja mówię, że jesteś seksistą. A seksizm może przejawiać się zarówno w widocznych formach, jak i w tych mniej oczywistych. Ty przerywasz mi, kiedy mówię. Zwracasz większą uwagę na to, co mówią mężczyźni. Tak jak wtedy, gdy siedzieliśmy z Mikołajem w kawiarni i wy rozmawialiście ze sobą, a mi pozostawało tylko się przysłuchiwać. Próbowałam coś dodać, ale wy tylko spojrzeliście na mnie i znów rozmawialiście ze sobą. Mężczyźni w grupie patrzą tylko na siebie nawzajem i zachowują się tak, jakby kobiet w ogóle nie było w pomieszczeniu. Nasza szkolna grupa zmieniła się w forum dla mężczyzn, którzy opowiadają o tej lub tamtej książce w taki sposób, jakby posiedli całą wiedzę i przyszli nauczać innych. Kiedyś wydawało mi się, że problem jest we mnie, że to co mówię po prostu nie jest ciekawe, ze nie robi wrażenia. Może powinnam popracować nad sobą, może biorę wszystko za bardzo do siebie…Ale potem zauważyłam, to samo dzieje się również w przypadku innych kobiet, znowu i znowu. Ja ciebie o to wszystko nie obwiniam, ale ty masz bardzo duży wpływ na grupę i masz swój wkład w budowanie seksistowskiej atmosfery.”

Ta rozmowa zmieniała moje życie, a podjętemu w niej problemowi chcę poświęcić ten artykuł.

Piszę go dla innych białych mężczyzn z klasy średniej, aktywistów lewicowego i anarchistycznego ruchu, którzy walczą o wolność. Główny akcent chcę położyć na emocjonalnych i psychologicznych aspektach tego problemu. Na takie ujęcie tematu zdecydowałem się ponieważ wymaga ono osobistego zaangażowania i przyniosło dobre efekty w pracy mężczyznami, także dlatego, że wiele kobiet należących do ruchu często podkreśla, że w naszym dziele nie można tych aspektów ignorować. Rona Fernandez: “Zachęcam mężczyzn/uprzywilejowane osoby do analizowania roli emocji lub ich braku w ich życiowych doświadczeniach. Robię to, ponieważ jestem przekonana, że oni również cierpią przez system patriarchatu i jedną z najbardziej strasznych rzeczy, jaka się z nimi dzieje, która odbiera im ich człowieczeństwo – to brak możliwości wyrażania swoich uczuć.” Clare Bayard zwracając się do uprzywilejowanych mężczyzn-anarchistów mówi bardzo dobitnie: „Wasze poglądy polityczne to rezultat wielu lat analizowania faktów i ciągłej pracy, więc dlaczego uważacie, że zrozumienie emocjonalnej strony tego problemu przyjdzie tam z pełną łatwością? To też wymaga pracy.”     

W tym artykule będziecie mogli przeczytać o kobietach-liderach, szczególnie wyrazistych kobietach, które piszą i pracują walcząc z patriarchalnym modelem społeczeństwa i z seksizmem w naszym ruchu, o Barbarze Smith, Glorii Anzaldua, Elli Baker, Patrici Hill Collins, Elizabeth ‘Betita’ Martinez, bell hooks i wielu innych kobietach tworzących polityczne podstawy i strategie dla pracy, którą kontynuować powinni biali, uprzywilejowani mężczyźni.

Także obecnie coraz więcej mężczyzn w ruchu walczy z męską dominacją. Są nas tysiące – tych, którzy przyznają, że istnieje patriarchat, że seksizm gubi ruch, że kobiety i środowisko LGBTQ niejednokrotnie podnosiło tą kwestię mówiąc „Powinniście omówić to wspólnie, pomagać sobie nawzajem i otwarcie przyznać, co chcecie z tym zrobić!”. Niestety, w ruchu jest też coraz więcej mężczyzn, którzy zgadzają się ze stwierdzeniem, że w społeczeństwie istnieje patriarchat, może nawet w samym ruchu, ale nie widzą w tym swojego osobistego wkładu.

Lisa Sousa opowiadała mi o niedawnych dyskusjach w grupie na temat seksizmu i queeru, gdzie mężczyźni wypowiadali się w taki sposób: „My wszyscy znajdujemy się w opresyjnej sytuacji”, „Powinniśmy skupić się na walce klasowej”, „Ty używasz argumentów gender do osobistych ataków”. Kiedy Lisa zauważyła, że większość kobiet, które dołączają do ruchu, szybko z niego odchodzi, usłyszała, że „Mężczyźni też szybko odchodzą, tak samo jak kobiety, w ogóle ludzie odchodzą – funkcjonujemy przecież na zasadzie dobrowolności”, „Powinniśmy po prostu werbować więcej kobiet, jeżeli odejdą, znajdziemy nowe”.   

Te kalki są mi znajome, chociaż kusi mnie dystansowanie się od mężczyzn, którzy tak mówią – trzeba pamiętać, że kiedyś ja także wypowiadałem się w ten sposób. Dla mnie, który wierzy w rozwój ruchu i wspólne wyzwolenie, bardzo ważna jest więź z ludźmi, z którymi zajmuję się aktywizmem. Będąc uprzywilejowanym człowiekiem współpracuję z innymi uprzywilejowanymi ludźmi, a to znaczy, że powinienem nauczyć się akceptować samego siebie i widzieć swoje odbicie w innych, nawet jeśli mam dystans do ich poglądów. Co więcej, wymaga to szczerości w opowiadaniu o moich doświadczeniach.

Kiedy myślę o mojej rozmowie z Nilou i o tym, jak tłumaczyła mi, na czym polega seksizm, pamiętam, że chciałem  przerwać ta rozmowę i wzbraniałem się przed słuchaniem.

Słowo „ale” wciąż od nowa rozlegało w mojej głowie, a za nim tłumaczenia: „to nieporozumienie, nie to miałem na myśli, nie wiedziałem, że tak się czułaś, nie chciałem tak robić, byłbym bardzo szczęśliwy, gdybyś we wszystkim brała udział, nikt nie mówił, że nie chce ciebie słuchać, wszyscy wierzymy w równość, kocham cię i nigdy nie chcę ciebie ranić, to zwykły zbieg okoliczności, a nie seksizm, nie wiem co robić…” Teraz, 10 lat później, dziwi mnie, jak łatwo te wszystkie „ale” przychodzą do głowy.  Ciężko mi to przyznać, ale ja też przypominam tych wszystkich „nie takich* mężczyzn” (*nie przyznających się do udziału w systemie dyskryminacji).

Nilou poświęciła wiele czasu na rozmowy ze mną o seksizmie. Był to niezwykle złożony proces. Mój światopogląd uformował się pod silnym wpływem dualistycznej koncepcji „zły/dobry”. Jeśli to prawda, że jestem seksistą, powinienem przeanalizować mój sposób pojmowania siebie i cały system wartości. Teraz rozumiem, jak ten moment był ważnym i przełomowym w moim życiu, chociaż wtedy czułem się gównem.

2 tygodnie później na spotkaniu naszej anarchistycznej grupy Nilou podniosła rękę. „W tej grupie panuje seksizm”. Ona wymieniła przykłady, o których wcześniej mówiła mi. Chęć obrony, którą sam wcześniej odczułem, teraz mnożyła się przez 5 – tyle razy ilu, mężczyzn było w pokoju. Głos zabrały inne kobiety, one również czuły się dyskryminowane. Mężczyźni byli zszokowani i przyjęli obronną pozycję, zaczęliśmy przytaczać przykłady, w których oskarżenia o seksizm były po prostu efektem nieporozumienia. Zupełnie szczerze mówiliśmy: „Przecież wszyscy pragniemy rewolucji”.

Po tym spotkaniu kobiety , które od dawna były w grupie, obległy mnie. April, będąca w United Anarchist Front ponad rok, przedstawiała przykład za przykładem – wszystkie dowodziły seksistowskiej dyskryminacji. Mężczyźni w grupie nie dowierzali, że mogła być tak często i na wielu polach dyskryminowana, chociaż sami należeli do grupy krócej niż ona. Nikt nigdy nie prosił jej o opinie w politycznych kwestiach, nigdy nawet nie zapytał, dlaczego jest w grupie. Inni również przyłączyli się do rozmowy, ale mężczyźni wciąż zaprzeczali istnieniu seksizmu. Wtedy April podała pewien przykład, który mnie dokładnie objaśniła, ale inni mężczyźni również odrzucili go jako nieporozumienie. Po jakimś czasie przedstawiłem dokładnie ten sam przykład, ale innymi słowami i wtedy, chociaż zrzędliwie, to jednogłośnie przyznali, że jest przejaw seksizmu. April od razu zaczęła to krytykować, a ja nawet nie do końca zrozumiałem, co się właśnie stało. To co powiedziała April, kiedy padło z moich ust, od razu zostało usłyszane i przez wszystkich przyjęte. To właśnie to – seksizm. Nie chciało mi się wierzyć, że seksizm istnieje, a w tym momencie to zobaczyłem. Czułem się okropnie, jakby ktoś uderzył mnie w żołądek. Nilou i April desperacko próbowały zmusić nas do przyznania, że problem istnieje. Jak ten problem mógł się pojawić, skoro niczego takiego nie chciałem? Bałem się powiedzieć cokolwiek.

Przez 2 miesiące siedziałem na spotkaniach milcząc z innymi mężczyznami. Nie wiedzieliśmy, o czy rozmawiać. Dokładnie mówiąc, byliśmy przestraszeni, zdenerwowani, delikatnie omijaliśmy temat, nie wkładają przy tym najmniejszego wysiłku, w to żeby stworzyć miejsce dla produktywnej dyskusji o seksizmie. Nilou i April zaproponowały, żeby wybrać jeden dzień, kiedy na początku spotkania omówimy problem seksizmu. „O czym te kobiety w ogóle mówią?” pytaliśmy siebie nawzajem. Kiedy grupa znowu się spotkała, dyskusja znowu doszła do tego momentu, w którym kobiety musiały się bronić – siebie i swoich doświadczeń. Czułem się obrzydliwie i ciężko było mi uwierzyć w to, co słyszałem. Nie miałem pomysłu, jak mógłbym zrobić cokolwiek konstruktywnego.

Niektórzy ludzie o różnej orientacji seksualnej odeszli wcześniej rozczarowani i przygnębieni swoją bezsilnością.

Moja mama uczestniczyła w części tej dyskusji i poprosiła o udzielenie głosu: „Wszyscy omawiacie niezwykle poważne problemy, to niezwykle trudne. Bardzo cieszę się widząc was, takich młodych, poważnie traktujących takie tematy. To pokazuje, że rzeczywiście szczerze wierzycie w to, o co walczycie. Jest to jednak dyskusja, której nie zmieścicie w jednym dniu”. Atmosfera w pomieszczeniu była bardzo ciężka, patrzyliśmy na siebie, wiele osób miało łzy w oczach. Oczywistym stało się, że walka z seksizmem będzie znacznie trudniejsza, niż nauczenie się zwracania uwagi na kobiety w grupowej dyskusji, że tak naprawdę polega ona na walce z system władzy na poziomie polityki, ekonomii, socjologii, kultury i psychologii, a moje poczucie wyższości było jedynie czubkiem lodowej góry, na którą składa się cały wyzysk i ucisk.     

„Jak mogę być seksistą? Przecież jestem anarchistą” jest pierwszą częścią artykułu pod tytułem „Going To Places That Scare Me: Personal Reflections On Challenging Male Supremacy”.

tłumaczenie Adelina/FA Kraków
źródło: http://avtonom.org/
oryginał (całość): http://www.coloursofresistance.org/

Krakowska krwawa wiosna – 80 rocznica strajku w zakładach „Suchard” i „Semperit”

23 Marzec 2016 Dodaj komentarz

IMG_9669x.JPGKrakowska krwawa wiosna to historia pracowników zakładów cukierniczych i przemysłowych, którzy w 1936 r. wobec głodowych pensji upomnieli się o podwyżki i zaprzestanie wydłużania czasu pracy, a także zażądali przywrócenia zwolnionych związkowców. Niektórzy z nich przypłacili to życiem.
2 marca 1936 r. rozpoczęła się okupacja Polsko-Szwajcarskiej Fabryki Czekolady „Suchard”, a 18 marca do protestu dołączyli robotnicy Polskich Zakładów Gumowych „Semperit”. W nocy z 20 na 21 marca policja przystąpiła do krwawego tłumienia strajku.
23 marca 20 tysięcy osób zebrało się, aby zamanifestować swoją solidarność z załogami „Suchardu” i „Semperitu” walczącymi o pracownicze prawa. Policja jeszcze raz wykazała się niezwykłą brutalnością, otworzyła ogień do zebranych robotników, zabijając 8 osób, a raniąc 45.

Jako Federacja Anarchistyczna sekcja Kraków oraz krakowska komisja środowiskowa Inicjatywy Pracowniczej przyszliśmy dziś pod pomnik Krakowskiego Czynu Rewolucyjnego, by oddać hołd zamordowanym robotnicom i robotnikom; tym, których życie nie zakończyło się 23 marca, tak jak chcieli tego policjanci oddający do tłumu salwę. Chcąc wymazać nieposłusznych, którzy walczyli o swoją godność, brutalna władza tylko ich unieśmiertelniła. Bo kto dziś pamięta o zhańbionych, którzy bezmyślnie słuchali rozkazów? Nikt. Za to zamordowani robotnicy żyją w naszej pamięci. Niech wybrzmią ich imiona:

Józef Cieślik
Jan Jędrygas
Janina Krasicka
Andrzej Proc
Jan Szwed
Jan Szybiak
Piotr Wrona
Antoni Żłobiński

Przychodzimy tu i przychodzić będziemy rokrocznie, by złożyć kwiaty i zapalić znicz, by nie zapomnieć o nich, o męczennikach i męczennicach ruchu robotniczego, o tych, którzy walczyli o lepszy świat. Takimi okolicznościami łączymy historię, pokazujemy prawdę naszego dziedzictwa. Oni nie żądali, aby ich chwalono, czynili wszystko z prostego poczucia solidarności, z potrzeby walki o sprawiedliwość, o wspólną godność; o to wszystko, do czego i my dziś dążymy.

Areszty, przemoc i groźby – to wszystko na co było stać – jakże dziś idealizowaną – sanację. Sojusz kapitału i państwa potrafił robotnikom zaoferować jedynie ucisk, bezrobocie i ogólną nędzę. Robotnicy przeciwstawili temu strajk i solidarność. Pokazali nam, że nasza siła jest siłą wspólnoty. Ruch pracowniczy musi dziś tworzyć właśnie tak szlachetną wspólnotę. Walka trwa.

 

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 42 obserwujących.