Claudiu mógł przeżyć

Krakowska prokuratura postawiła zarzuty w sprawie Claudiu C. – Rumuna osadzonego w areszcie na Montelupich, który zmarł w wyniku głodówki.

Zarzuty postawiono dyrektor szpitala więziennego Katarzynie L., ordynatorowi oddziału wewnętrznego Piotrowi S. i byłej kierowniczce ambulatorium Krystynie M.

Rozmowa z prokuratorem Piotrem Kosmatym, prokuratorem prowadzącym śledztwo w sprawie śmierci Claudiu C.

Jarosław Sidorowicz: Czy Claudiu C. można było uratować?

Piotr Kosmaty: Tak, gdyby w odpowiednim czasie podjęto walkę o jego życie. Gdyby w grudniu 2007 r., gdy stan Claudiu C. znacznie się pogorszył, wystąpiono do sądu o zgodę na leczenie przymusowe, istniały szanse na ratunek. Istotna jest data 13 grudnia, kiedy widać już było obrzęki nóg. Do 3 stycznia 2008 r. jego stan bardzo się pogorszył, można już mówić o zagrożeniu życia. Lekarze tego dnia wystąpili o zgodę do sądu. Słusznie, ale to już nie miało żadnego znaczenia. Należało przystąpić do natychmiastowego ratowania tego człowieka, ale na zgodę lekarze czekali jeszcze tydzień.

Co lekarze robili wcześniej?

- Claudiu C. oświadczył, że głoduje w dniu zatrzymania, czyli 10 września. Powiadomił o tym dyrektora aresztu. Czyli od 13 września (dzień osadzenia) kierownictwo miało świadomość, jaka jest sytuacja. Już 24 października lekarz z ambulatorium zanotował: “głoduje, do sztucznego karmienia”.

Nikt nie zareagował?

- Dyrektor szpitala skierowała go do szpitala, gdzie leżał do 15 listopada. Dalej głodował, ale wypisano go w stanie dobrym. Krytyczny czas to przełom listopada i grudnia. W każdej głodówce dochodzi do gwałtownego załamania zdrowia. Ten moment lekarze przegapili. Choć z drugiej strony to nie była absolutna głodówka – C. pił dużo kawy z cukrem. Pierwsze wyniki badań wskazywały, że jego stan zdrowia się poprawił. Pytaliśmy biegłych, czy gdyby wyznaczono mu osobistego lekarza, tragedii dałoby się zapobiec. Odpowiedzieli, że na to, co się stało, nie miałoby to wpływu.

Jaka jest oficjalna przyczyna śmierci Claudiu C.?

- Z sekcji zwłok i opinii biegłych wynika, że wszystkie następstwa w stanie zdrowia C. były wynikiem tzw. długotrwałej głodówki. Można więc powiedzieć potocznie, że Rumun się zagłodził.

Czyli lekarze przyglądali się bezczynnie, jak ten człowiek umierał?

- Nie można tak powiedzieć. Nakłaniali go, by jadł, badali, gdy na to pozwalał. Problem sprowadza się do tego, że zbyt późno zareagowali, nie rozpoznając momentu, gdy nie powinni już czekać na decyzje sądu, lecz zacząć go przymusowo karmić i leczyć.

Ale przecież lekarze widzieli, w jakim jest stanie…

- Dlatego w styczniu skierowali go szybko na oddział wewnętrzny. Tyle że powinni go od razu ratować.

Dlaczego tego nie zrobili?

- To pytanie do nich. Dlatego mają zarzuty. Być może sądzili, że jest jeszcze czas, że można poczekać. Ale co ciekawe, 11 stycznia dalej jeszcze nie mieli zgody sądu, ale już wtedy na nią nie czekali, tylko sami zaczęli karmić Claudiu C. Był nawet taki moment, że zaczął siedzieć i sam jeść podawany posiłek. Tyle że wszystkie następstwa głodówki spowodowały nieodwracalne uszkodzenia i to, że zaczął jeść, nie miało już większego znaczenia.

GW

Dodaj komentarz